Od dawna mam cebulkę amarylisa, ale już dawno nie cieszył mnie kwiat tej cebulki. Ostatnio zakwitł i to podwójnie jakieś 10 lat temu, potem wypuszczał długachne liście i przysychał. W tym roku nie dbałam o niego wcale, stał sobie z boczku na parapecie nie podlewałam go nawet, dopiero jak pojawiły się zielone liście to czasami kapnęłam kropelkę wody, i przypomniał o sobie w całej okazałości.. Cierpliwość została nagrodzona. A już kilka razy miałam wyrzucić go z cała doniczka.
A on nieśmiało i stopniowo , krok po kroku ukazał swoją urodę. Jest piękny. Cieszmy się, bo takie chwile są krótkie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz